Historia dwóch zdjęć

Andrzej Urbański, przy okazji wywiadu, podzielił się z redakcją Licznika Geigera dwoma zdjęciami, których autorami są zapewne oficerowie KGB. Te dwie fotografie wpłynęły na jego postrzeganie Strefy Wykluczenia.

„Pierwsze zdjęcie nazwałem »babuszki«. Pokazuje ono tragedię ewakuacji. Dwie kobiety opuszczają swoją wioskę, ojcowiznę. Każda zabrała to, co – jej zdaniem – najważniejsze. Pani z tyłu dźwiga tobołki, a pani z przodu ochrania kota garnkiem. Cała ludzka natura na jednym zdjęciu”.

Fot. archiwum Andrzeja Urbańskiego

Fot. archiwum Andrzeja Urbańskiego

„Drugie zdjęcie wywarło na mnie równie ogromne wrażenie. To zdjęcie jakiegoś oficera czy pracownika strefy, który został sfotografowany na tle budynku przy ul. Lesi Ukrainki. Z budynku wyrzucano zawartość mieszkań. Kilka lat po awarii, kiedy już wstrzymano możliwość zabrania nieskażonych rzeczy z Prypeci (było kilka takich zorganizowanych wywózek), powołano grupy, których zadaniem było oczyszczenie mieszkań z przedmiotów, mebli, które następnie wywożono do takich miejsc jak Burakówka. To zdjęcie zmieniło moje spojrzenie na Prypeć. To nie wandale, nie złodzieje spowodowali takie spustoszenie ale organizacje rządowe. Oczywiście złomiarze mieli też swój udział w niszczeniu Prypeci i strefy ale to już inna bajka”.

Więcej zdjęć, a także szczegółowe opisy podróży do Czarnobyla znajdziecie na stronie internetowej Andrzeja Urbańskiego. Zapraszam na andrzej56urbanski.blogspot.com.