Kwadryptyk „Sosna, Wojna Ojczyźniana i partyzanci”. Część II: Partyzanci Stalina

Przygotowania ZSRR do działań partyzanckich rozpoczęto w drugiej połowie lat 20. pod kierownictwem ludowego komisarza do spraw wojskowych – marszałka Michaiła Tuchaczewskiego. W ramach planów przeniesienia płomienia rewolucji na Zachód w tajnych ośrodkach szkolono kadry do prowadzenia akcji dywersyjnych i terrorystycznych na zapleczu wroga, a w czasie wojny domowej 1936-1939 w Hiszpanii starano się ocenić efektywność tych działań w praktyce.

Czystki czerwonego terroru spowodowały, że z trzech tysięcy wyszkolonych do 1936 roku dywersantów jednych niesłusznie rozstrzelano, innych wysłano do łagrów, struktury zniszczono, zdezorganizowano lub rozformowano. Sam Tuchaczewski został oskarżony o zdradę i rozstrzelany.

Idea partyzantki upadała, bo panowało przekonanie o bezdyskusyjnej potędze Armii Czerwonej a organy bezpieczeństwa odradzały przeszkalanie obywateli do dywersji. Dopiero sromotna klęska w konfrontacji z III Rzeszą spowodowała odkurzenie koncepcji. W 1941 roku Stalin nie miał jednak jakiejkolwiek strategii wykorzystania dywersantów. Profilaktycznie zaczęto przenosić instytucje centralne z Moskwy do Kujbyszewa (dawnej Samary), ale nie posiadano analiz jak daleko należy się wycofać ze względów taktycznych – za linię Wołgi czy Ural.

W zasadzie należy mówić nie o partyzantach, ale o ukrywających się po lasach. Byli to ‘okrążeńcy’ oskrzydleni w czasie ‘blitzkriegu’, ‘politrucy’ (oficerowie polityczni), ‘aparatczycy’ (działacze administracji komunistycznej), czy wręcz dezerterzy i zbiegli kryminaliści. Jako obcy element napływowy łączył ich strach przed perspektywą szubienicy w przypadku ujawnienia. Rzadko który posiadał umiejętności przydatne w walce w podziemiu. Wytyczne Moskwy obsadzania kadr oddziałów partyzanckich wymagały od dowódcy i szefa sztabu ukończenia siedmiu klas szkoły podstawowej, ale nie zawsze dawało się znaleźć kandydatów spełniających tak ambitne kryterium.

W czasie trzech lat od rozpoczęcia wojny liczebność leśnych oddziałów na terenach Białorusi i Ukrainy skurczyła się 10-, 20-krotnie do 5-10% stanu początkowego. Decydujący udział w tym fenomenie miało przechodzenie ukrywających się po lasach do tzw. legionów wschodnich (niem. Ostlegionen). Już pod koniec 1941 roku Niemcy zaczęli tworzyć z byłych czerwonoarmistów paramilitarne formacje pomocnicze, które w 1943 roku stanowiły połowę ich sił zaplecza frontu – w tym służb wartowniczych, strażników obozów koncentracyjnych, oddziałów pacyfikacji miejscowej ludności i walki z partyzantami. Większość tych formacji nosiła poradzieckie mundury lub cywilne ubrania z tryzubem na żółto-niebieskiej opasce na lewym ramieniu.

Mozaikę oddziałów partyzantki uzupełniali ukraińscy nacjonaliści z Małopolski Wschodniej, którzy już od 1923 roku byli szkoleni na tajnych kursach przez weimarską Reichswehrę, by tworzyć kadry ochotniczych antypolskich organizacji wojskowych i dywersyjnych. W odróżnieniu od stalinowskich kadr – wysoki poziom ich wyszkolenia i dyscypliny wzbudzał nieudawany podziw niemieckich sztabowców.

Moskwa tymczasem wysyłała do kontrolowanych przez siebie oddziałów niespójne instrukcje, między innymi absurdalne plany ilości szyn wysadzonych w powietrze. Adresaci tych rozkazów donosili o wykonaniu i przekroczeniu planów dywersji – mając pełną świadomość, że nikt tego nie sprawdzi. Powszechną strategią były akcje prowokujące odwet na miejscowej ludności by w ten sposób zmniejszyć jej poparcie dla okupanta.

Polesie wyróżniało się ciągiem obszarów leśnych i bagien, niezbyt gęsto zaludnionych, które tworzyły idealne warunki sprzyjające partyzantce. W okolicach Czarnobyla działały niewielkie oddziały, ale przychylne wobec nowej władzy nastawienie miejscowej ludności skutecznie ograniczało ich działania. Pod koniec 1942 roku z leśnych grup powstał oddział partyzancki ‘Za Stalina’, który w styczniu 1943 r. po połączeniu z grupą Białorusinów osiągnął stan 200 osób i stał się znany jako oddział Czapajewa. Jednak liczba zwolenników niemieckich władz znacznie przewyższała liczbę promoskiewskich partyzantów i ich popleczników. Rekordy pod tym względem bił Czernihów, z obszaru którego pochodziła większość strzelców siczowych – ochotników do regularnych jednostek bojowych ukraińskich faszystów.

W lipcu 1943 roku od strony Chabna (późniejszego Poleskoje) do lasów Polesia w kierunku na Czarnobyl wkracza silny oddział UPA, ale zostaje wyparty przez miejscowych partyzantów.

Dopiero perspektywa zbliżającego się frontu spowodowała masowe „wstępowanie do partyzantki”, by zdobyć sobie alibi na potrzeby spodziewanej fali przesłuchań. A że na wojnie nikt się z dywersantami nie cacka – powraca motyw sosny z Podleśnego Chutoru, której konary nadawały się na szubienicę dla schwytanych.

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Wybudowana w latach 30. szkoła w Paryszewie, w której w czasach wojny stacjonował sztab Wermachtu. Fot. Marek Rabiński

Granica między osamotnionymi grupami ‘okrążeńców’, dawnymi czerwonoarmistami, a jawnie współpracującymi z okupantem oddziałami legionów wschodnich i policji, między partyzantami promoskiewskimi a skrajnie nacjonalistycznymi – była niezwykle płynna. Skuteczne kontrolowanie rozległych terenów, niedawno przejętych od nieprzyjaciela, wymagało ludzi o odpowiednich kwalifikacjach, doświadczeniu, dowódczych cechach charakteru, charyzmie i autorytecie. W czasach i w warunkach wojny przygotowanie takich kadr było nierealne. Obie strony przyjmowały więc wszystkich chętnych, a nawet składały oferty nie do odrzucenia tym, którzy nie zamierzali tego z własnej woli zrobić.

Nawet najgorliwsi ideowo komuniści sami doświadczali czerwonego terroru, wielu przeszło przesłuchania bezpieki, gułagi, więzienia i łagry – które obdarły ich z resztek złudzeń, co do prawdziwego charakteru władzy radzieckiej. W rejonie czernihowsko-wołyńskim duży oddział partyzancki przeszedł na stronę Niemców w pełnym składzie osobowym, z całym uzbrojeniem, stając się samodzielnym oddziałem policji do walki z partyzantami. Z kolei po zmianie sytuacji na froncie całe bataliony dotychczasowej policji i paramilitarnych formacji kolaborantów przechodziły na stronę nacierającej Armii Czerwonej. Na to, że przedtem wysługiwali się wrogowi, że gwałcili, niewinnym podrzynali gardła, okradali bezbronnych starców z ich ciężko zapracowanych zapasów żywności, że palili wioski – patrzono przez palce z wybaczającą wyrozumiałością.


Autor kwadryptyku: dr inż. Marek Rabiński – absolwent Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej (specjalność – energetyka jądrowa), doktor nauk technicznych, adiunkt w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Świerku (fizyka i inżynieria plazmy); autor dwustu kilkudziesięciu publikacji naukowych, kierujący zadaniami programów europejskich EURATOM i EUROfusion kontrolowanej syntezy jądrowej; członek założyciel Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego i Stowarzyszenia Ekologów na Rzecz Energii Nuklearnej, członek Europejskiego Towarzystwa Nukleonicznego; organizator wyjazdów do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia; popularyzator nauki.

Kwadryptyk „Sosna, Wojna Ojczyźniana i partyzanci”. Część I: Prehistoria