Zbliża się 40. rocznica awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Z tej okazji Ołeksandr Syrota – były mieszkaniec Prypeci, przygotował nowy projekt pod hasłem „Chornobyl after us. The life that stayed”. To album fotograficzny i wystawa z elementami rozszerzonej rzeczywistości.
Trzon materiału stanowią zdjęcia, które przez wiele lat Ołeksandr Syrota robił w Prypeci i innych miejscach w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia. W druku pozostają one klasycznymi fotografiami – nietkniętymi, niezmanipulowanymi, wolnymi od inscenizacji. Jednak, gdy skierujemy na nie kamerę smarftona, fotografie ożywają. Na tle znany, często pustych krajobrazów pojawiają się mieszkańcy dzisiejszej Zony – zwierzęta, które powróciły w rejon czarnobylskiej elektrowni lub nigdy z niego nie odeszły.
Album powstał przy wsparciu Czarnobylskiego Radiacyjno-Ekologicznego Rezerwatu Biosfery. Konsultantem naukowym projektu jest Denis Wyszniewski, kierownik działu naukowego rezerwatu.
“Tu są lwy” – recenzja Denisa Wiszniewskiego
Hic Sunt Leones
(Ta fraza i wizerunek lwa na starożytnych mapach oznaczały granicę znanego świata).
Około 14 miliardów lat temu nastąpił Wielki Wybuch, w wyniku którego powstał wszechświat. Detonacja bomby jądrowej podczas testu Trinity na poligonie Alamogordo stworzył świat technologii jądrowej. Ekspozja w elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 r. doprowadziła do utworzenia Strefy Wykluczenia.
Z obszaru 2600 km², ze względu na zagrożenie radiacyjne, konieczna była ewakuacja ludności i wstrzymanie działalności gospodarczej. Jednak negatywny wpływ promieniowania na kompleksy naturalne ograniczył się do terenów wokół czwartego bloku energetycznego i był obserwowany jedynie w latach 1986-1987. Paradoksalnie powstało “okno możliwości” dla przywrócenia naturalnych ekosystemów i dzikiej przyrody – zgodnie z normami sanitarnymi, przebywanie ludzi jest tam zabronione, ale wpływ na przyrodę nie jest krytyczny. Po zakończeniu likwidacji skutków utworzono tam de facto reżim rezerwatu przyrody. Ogrodzenie z drutu kolczastego i ścisły reżim bezpieczeństwa stworzono, aby chronić ludzi przed zagrożeniem radiacyjnym, ale jednocześnie chronić przyrodę przed człowiekiem. Siedlisko ludzkie stopniowo przekształciło się w siedlisko zwierząt. Połączenie tego, co nie powinno istnieć, a jednak istnieje.
Ten album nie jest dokumentem, lecz dziełem sztuki cyfrowej. Czy to iluzja? Jasna, lecz bezpodstawna gra wyobraźni? Odpowiem – nie. To przykład, w którym sztuka staje się narzędziem postrzegania rzeczywistości.
Poświęciłem 25 lat mojego życia na badanie przyrody Strefy Wykluczenia. Życie zwierząt jest zazwyczaj ukryte przed ludzką uwagą z kilu powodów. Pierwszym jest unikanie ludzi. Spośród dużych zwierząt, chyba tylko dzikie konie są w stanie wytrzymać obecność ludzi dłużej niż pięć minut z odległości 100 metrów. Kontakt wzrokowy z łosiem lub jeleniem nie przekracza minuty. Jeszcze mniej z drapieżnikami. W ciągu 25 lat widziałem wilki nie więcej niż pięć razy. Wśród naszych specjalistów niewielu jest tych, którzy widzieli rysia na własne oczy. Tworzą oni elitarny klub świadków rysi. Zajmują się głównie śladami stóp, rzadziej szczątkami martwych zwierząt. Tak więc zimą 2009 roku zarejestrowaliśmy ciąg tropów rysia w Prypeci. Rysica weszła do sklepu meblowego przy placu centralnym. Przeszła przez niego, wyszła i udała się na podwórka innej dzielnicy. Drugim powodem jest niedopasowanie harmonogramów pracy. Aktywność dużych zwierząt koncentruje się zazwyczaj w okresie ciemności. Aktywność ludzi jest odwrotna.
Sytuacja zmieniła się dzięki nowoczesnej technologii. W ciągu ostatnich 15 lat zaczęliśmy powszechnie stosować fotopułapki. Otworzyło to badaczom okno na prawdziwe życie zwierząt. Widzimy skład gatunkowy, aktywność w ciągu dnia lub roku, elementy zachowania itp. Trudno jest również nakręcić prawdziwy dokument takim sprzętem. Aby uzyskać 10-minutowy odcinek serialu „Lasy” w filmie Netflixa „Nasza planeta”, musieliśmy pracować przez trzy lata, instalując dużą liczbę automatycznych kamer.
Strefa Wykluczenia pozostanie tu na zawsze, na tysiące lat. Z perspektywy życia człowieka, a nawet administracji państwowej, jest wieczna. Strefa ma swoją historię, swój własny rozwój, swoją własną ewolucję. Czas nie zatrzymał się w 1986 roku. W każdym okresie ma swoje własne priorytety rozwoju i własną reprezentację. Dziś, 40 lat później, strefa jest reprezentowana jako rezerwat przyrody.
Ten album odkryje przed Tobą tę stronę rzeczywistości strefy wykluczenia, która jest dostępna tylko dla specjalistów. Obejrzyj go i spróbuj zrozumieć, że katastrofa to nie tylko koniec, ale i początek.



