(Dez)informacja, krytyka i podziw

– Polityka informacyjna, którą władze stosowały w pierwszych dwóch dniach była błędna – tak komunikaty, które wtedy pojawiły się w polskiej prasie, ocenił prof. Zbigniew Jaworowski, ówczesny szef Zakładu Medycyny Radiacyjnej w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie i ekspert polskiej Komisji Rządowej ds. Oceny Promieniowania Jądrowego i Działań Profilaktycznych.

Jaka była więc polska polityka informacyjna w pierwszych dniach po awarii? „28 kwietnia nie było jej wcale, ponieważ rząd dowiedział się o skażeniach w Polsce zbyt późno. Ostatnie dzienniki radiowe i telewizyjne przekazały jedynie krótką informację agencyjną o wypadku w Czarnobylu” – pisał prof. Jaworowski w artykule pt. „Jak to z Czarnobylem było”, który ukazał się w miesięczniku „Wiedza i Życie” w maju 1996 r.

Dzień później Polacy dowiedzieli się tylko o tym, że „nad Polską przeszedł na dużej wysokości radioaktywny obłok i że wszystko jest pod kontrolą” – czytamy w opracowaniu W. Trojanowskiego, L. Dobrzyńskiego i E. Droste „W 20-tą rocznicę awarii Czarnobylskiej elektrowni jądrowej”, opublikowanego przez Instytut Problemów Jądrowych w 2006 r.

Tego samego dnia prof. Zbigniew Jaworowski wraz z dr. Krzysztofem Żarnowieckim przygotowali dokładną informację na temat skażeń w Polsce, która miała być pierwszym oficjalnym komunikatem Komisji Rządowej ds. Oceny Promieniowania Jądrowego i Działań Profilaktycznych. Władze przyjęły tekst, jednak później został on całkowicie zmieniony przez Wydział Prasy Komitetu Centralnego PZPR i rzecznika prasowego rządu.

„W efekcie 30 kwietnia publiczność znowu dowiedziała się, że radioaktywny jod »lata« w obłoku gdzieś wysoko nad Polską. Ponadto podano kłamliwą informację, że nastąpiło jedynie podwyższenie stężenia aktywnego jodu w powietrzu (…), stwierdza się spadkową tendencję poziomu stężenia i że nie stwierdzono podwyższenia stężenia innych pierwiastków” – napisał Jaworowski w „Wiedzy i Życiu”.

Naukowcy z CLOR stanowczo zaprotestowali, gdyż kłamstwo o nie stwierdzeniu podwyższenia stężenia innych pierwiastków było wręcz kompromitujące. Po tych słowach przewodniczący Komisji Rządowej, wicepremier Zbigniew Szałajda, zapewnił, że manipulacja informacją już się nie powtórzy.

Władze przejęły się sugestią prof. Zbigniewa Jaworowskiego, że przez tego typu kłamstwa Polska przestanie być wiarygodna w oczach zagranicznych kontrahentów i konsumentów, i poniesie setki milionów dolarów strat na eksporcie żywności.

Od tego momentu, wszystkie kolejne informacje prasowe, które publikowały polskie władze, były zgodne z rzeczywistością. Prof. Jaworowski w swoim artykule wspomniał tu m.in. o publikacji „Expressu Wieczornego” z dnia 5 maja 1986 r. Był to komunikat Komisji Rządowej wraz ze szczegółową tabelą średnich skażeń w kraju.

„Tego rodzaju informacja była unikatem w prasie światowej i została potem uznana przez ekspertów amerykańskiej Food and Drug Administration za najbardziej przejrzystą i pożyteczną spośród wielu” – pisał prof. Jaworowski.

Amerykanie i Niemcy chwalili później polskie władze za rzetelność w informowaniu ludności, przekazując jej wszystkie informacje jakimi same dysponowały.

Prof. Jaworowski zwrócił uwagę na fakt, że pod względem rzetelności różniliśmy się znacząco od krajów Europy Zachodniej. Wymienił w tym kontekście m.in. Francję, gdzie po dwóch tygodniach milczenia władze podały informację, że sytuacja radiologiczna wróciła do normy. Z kolei Anglicy przekazywali bardzo enigmatyczne informacje w stylu „większe skażenia występują na północy niż na południu”.

Podkreślił, że „w roku 1986 specjaliści zachodnioniemieccy mówili do nas: Podziwiamy waszą sprawność i szybkość. U nas nie byłoby to możliwe. Tak widziano działania polskich specjalistów i władz za granicą, lecz nie w Polsce, gdzie spotkały się z powszechną krytyką”.

W kolejnym swoim artykule, który ukazał się w magazynie „Świat Nauki. Scientific American” w kwietniu 2006 r., prof. Jaworowski napisał, że od pierwszych chwil wokół katastrofy w Czarnobylu zaczęły narastać przerażające mity, a jedną z głównych ról odegrały głodne sensacji media.

„Donoszono o setkach tysięcy ofiar, masowej epidemii nowotworów i straszliwych zmianach genetycznych. Amerykański tabloid »National Inquirer« w jednym z wydań z 1986 roku zamieścił rysunek dwumetrowej wielkości kurczaka rzekomo złapanego koło Czarnobyla przez dzielnych radzieckich uczonych. »The New York Post« już 30 kwietnia 1986 r. podawał na pierwszej stronie: »Masowy gród: 15 000 ciał spychanych buldożerami do nuklearnych dołów«. Czarnobylskie zgony mnożyły się w mediach jak grzyby po deszczu, a na zdjęciach i w filmach jako ofiar napromieniowania pokazywano nieszczęsne dzieci chore na białaczkę albo dotknięte ciężkimi zaburzeniami rozwojowymi, które można znaleźć w każdym szpitalu. Od tej pory ludzie zaczęli też przypisywać skutkom Czarnobyla nawet banalne choroby, niemające nic wspólnego z promieniowaniem jonizującym” – pisał polski naukowiec.

Jaworowski zaznaczył, że media uznały wybuch reaktora jądrowego w Czarnobylu za największą katastrofę drugiej połowy XX wieku. Podkreślił przy tym, że raporty naukowe pokazują, że była to największa katastrofa psychologiczna, zaś wokół niej narosło bardzo wiele mitów.

„Mit Czarnobyla” – przeczytaj więcej

Podsumowując, można stwierdzić, że polskie władze, jak na swoje miejsce w szeregu, wykazały się sporą odwagą w odpowiednim informowaniu ludności. Prof. Jaworowski w swoim artykule w magazynie „Świat Nauki. Scientific American” zwrócił jednak uwagę na pewien szczegół: „W roku 1986 byłem ekspertem polskiej Komisji Rządowej ds. Oceny Promieniowania Jądrowego i Działań Profilaktycznych. Jej oficjalna nazwa nie zawierała słowa Czarnobyl. Ten subtelny brak był, jak sadzę, gestem delikatności okazanej przez polskie władze Wielkiemu Bratu. Raport komisji zawiera trochę mało istotnych kłamstw, które miały na celu ukrycie nieudolności i strachu kilku osób, ale ocena zagrożenia radiacyjnego została w nim przedstawiona rzetelnie.”