Licznik Geigera
35. rocznica katastrofy w Czarnobylu

Oleg Genrych: bardzo żal tamtego czasu i naszego miasta

Fot. z archiwum Olega Genrycha dla CZARNOBYLive

– Byłem bardzo zadowolony z Prypeci, byłem zadowolony z pracy. (…) Kiedy w 25. rocznicę awarii znalazłem się w moim mieście, w moim mieszkaniu, to oczywiście to mną wstrząsnęło. Oczywiście nie zobaczyłem tego samego pięknego, zadbanego miasta. Patrzyłem na opuszczone miasto, na aleje, budynki, które niszczeją, ale mimo to wyobrażałem sobie w myślach i oczach, że to jest to młode, piękne miasto energetyków – opowiadał w specjalnej rozmowie dla CZARNOBYLive Oleg Genrych, operator hali reaktorowej nr IV, uczestnik wydarzeń w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 r. i likwidator skutków awarii.

Jacek Domaradzki: Olegu Iwanowiczu, podczas rozmowy w grudniu ubiegłego roku powiedział pan bardzo ważne słowa: „Młodsze pokolenie powinno wiedzieć i pamiętać tamte wydarzenia”. Czy 35 lat po czarnobylskiej katastrofie młodzi ludzie wiedzą i pamiętają? Jak się panu wydaje?

Oleg Genrych: Angażując się w pracę społeczną, ja często przez własne doświadczenie, a także z moimi przyjaciółmi czarnobylcami, spotykamy się z młodzieżą w szkołach, na uczelniach i zwyczajnie w życiu,. Kiedy spotykasz młodych ludzi, to wydaje mi się, że nie mogę powiedzieć, że oni ogólnie nic nie wiedzą i nie wyobrażają sobie. Jakaś część młodzieży interesuje się, nawet bardzo. I taki przykład. Przyjechał do mnie na daczę jeden pomocnik do pracy, 26-latek. To jeszcze młody człowiek i nie jest żonaty, ale kiedy wspomniałem o Czarnobylu, bardzo się zainteresował. Był zaskoczony, że ja tam byłem. Był pod wrażeniem tego, co mu opowiedziałem. Mówił, że bardzo chce odwiedzić Prypeć. Odpowiedziałem mu, że mam przyjaciół i mogę mu w tym pomóc. Tak więc myślę, że zajmując się – powtórzę jeszcze raz – tą pracą społeczną, uważam to za swój krzyż i dług wobec moich poległych towarzyszy, aby ten temat się nie zagubił. Wydaje mi się, że jeszcze więcej młodzieży to interesuje. Bardzo dziękuję, że poznaliśmy się i że wy także wykonujecie dużą pracę w zakresie propagandy, w dobrym tego słowa znaczeniu, o tragedii, awarii, czy katastrofie, jak chcemy to rozumieć. Tak, to poważny temat. Gdzieś w mojej głowie, w myślach i czynach, chciałoby się żeby – powtórzę jeszcze raz – żeby jeszcze więcej młodzieży, ona u nas normalna. Zawsze starsze pokolenie trochę się ich czepia oraz ją beszta, ale wydaje mi się, że mimo wszystko młodzież jest teraz postępowa, bardziej nowoczesna. Ogrom masowej informacji, internet i tak dalej. Można wszędzie uzyskać informacje. Myślę, że prawdopodobnie wspólnie jesteśmy na dobrej drodze.

(…) zajmując się(…)  pracą społeczną, uważam to za swój krzyż i dług wobec moich poległych towarzyszy, aby ten temat się nie zagubił.

Tomasz Róg: Dziękujemy. A gdyby 35 lat temu mógł pan zrobić coś innego, coś zmienić w swoim życiu, to co by to było?

Chcę powiedzieć, że kiedy przystępowałem do pracy w Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej, oczywiście przystępowałem do Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej. Kiedy ogłoszono w sądzie, że pracowaliśmy w niebezpiecznym obiekcie jądrowym, to my, jak sądzę, ani ja, ani inni koledzy, tego nie znaliśmy. No cóż. Szczerze powiem, gdyby było to tak poważne, ja bym się zastanawiał, ale stało się to co się stało. Pracowałem w tej elektrowni i jeśli już to co powiedziałem na początku pominąć, to przede wszystkim praca bardzo mi się podobała. Była ciekawa i odpowiedzialna. A na przyszłość myślałem, że będzie piąty, szósty blok – to perspektywa zostania starszym operatorem. Nawiasem mówiąc, przez te słowa chcę w zasadzie powiedzieć, że gdyby wszystko było w porządku, nie było tej awarii, to ja nie chciałbym niczego zmieniać. Szczerze mówiąc, nie chciałbym nawet mieszkać w Moskwie. Żyję tu z woli losu, ale byłem bardzo zadowolony z Prypeci, byłem zadowolony z pracy. I tak w ogóle, to mieszkaliśmy w Prypeci, jak w mieście, ale cieszyliśmy się wszystkimi urokami wsi. Mieszkaliśmy nad brzegiem rzeki, na pięknym Polesiu i tak dalej. Nie zmieniłbym niczego u siebie.

(…) gdyby wszystko było w porządku, nie było tej awarii, to ja nie chciałbym niczego zmieniać. Szczerze mówiąc, nie chciałbym nawet mieszkać w Moskwie (…)

Jacek Domaradzki: Olegu, czy tęskni pan za Prypecią, za przyjaciółmi, za waszym życiem przed awarią?

Widzicie, nawet od razu wychwyciliście ten moment, kiedy ja na koniec opowiadałem o mieście. Oczywiście! I to bardzo! Czas troszkę to łagodzi, ale my mimo wszystko wciąż pamiętamy. A kiedy w 25. rocznicę awarii znalazłem się w moim mieście, w moim mieszkaniu, to oczywiście to mną wstrząsnęło. Oczywiście nie zobaczyłem tego samego pięknego, zadbanego miasta. Patrzyłem na opuszczone miasto, na aleje, budynki, które niszczeją, ale mimo to wyobrażałem sobie w myślach i oczach, że to jest to młode, piękne miasto energetyków. Z pewnością! Zwłaszcza, gdy zaczęło do mnie przyjeżdżać wielu kolegów, to jeszcze w tych latach zaraz po awarii, kiedy zacząłem mieszkać w Moskwie, a oni mieszkali na Ukrainie i innych miejscach. Wtedy jeszcze był Związek Radziecki i wszyscy jeździli przez Moskwę. Wtedy bardzo dużo rozmawialiśmy w kuchni z rodzinami, z moimi przyjaciółmi. Nawet nasze żony płakały za naszym pięknym miastem. Bardzo żal tamtego czasu i bardzo żal naszego miasta.

Jacek Domaradzki: Olegu Iwanowiczu, opowiedz nam, jak 35 lat po awarii w czarnobylskiej elektrowni planuje pan w Moskwie uczcić pamięć bohaterów, likwidatorów, ofiar katastrofy w Czarnobylu?

Po pierwsze, przez swoją organizację w mojej moskiewskiej dzielnicy napisałem list do władz dzielnicy. My, razem ze związkiem „Czarnobyl”, razem z Wiaczesławem Leonidowiczem Gryszynem prezydentem, cała nasza społeczność, wydaliśmy pamiątkowy medal z okazji 35-lecia. Chciałbym, aby władze zapewniły środki na te symbole pamięci. Będziemy je wręczać. Następnie 25 kwietnia na Pokłonnej Górze w Moskwie, gdzie jest pomnik Czarnobyla, będą składane wieńce. Będziemy wypowiadać wszelkie słowa ku pamięci, abyśmy dziś nie zapominali o naszych kolegach, którzy odeszli w tamtym czasie i o tych, którzy opuścili nas przez te lata, a straciliśmy ich już wielu. Następnie, 26 kwietnia będziemy na cmentarzu Mitinskim, gdzie znajduje się pomnik pierwszych ofiar Czarnobyla, którzy nie opuścili szóstej kliniki. Tam leży 27 osób i jest jeden grób symboliczny Walerija Chodemczuka. Tam będzie procesja o godz. 14.30. Oczywiście spotkamy się, przyjdą wdowy. Oczywiście bardzo żal, że przyjazd wdów z Ukrainy się nie udał. Czekaliśmy na nie. Bardzo chcieliśmy, żeby przyjechały nie tylko na jeden dzień. W końcu to 35-lecie, to ważna rocznica. Nie udało się. Teraz mamy pandemię. Ona ciągle trwa, nieco gorzej jest na Ukrainie, ale i u nas ona jest i nigdzie nie odeszła. Dlatego jest taka zmiana, ale nasze moskiewskie wdowy na pewno będą. Będziemy je honorować i wspierać pod każdym względem. 27 kwietnia, to już będzie wtorek, moskiewskie władze pod auspicjami Komitetu Spraw Społecznych Miasta Moskwy organizują wieczór pamięci – koncert i spotkanie. Tak będzie w Moskwie. Jak będzie innych miastach? Nie jestem w stanie powiedzieć, myślę, że tam też będą wydarzenia. W Moskwie tak to planujemy. Jeszcze jest także spotkanie w szóstej klinice. Został tam zaproszony Wiaczesław Leonidowicz Griszyn. To spotkanie z wszystkimi lekarzami, którzy jeszcze tam pracują. Oto przykładowe wydarzenia w tych kwietniowych dniach, które poświęcone są tej awarii i tragedii.

Oczywiście bardzo żal, że przyjazd wdów z Ukrainy się nie udał. Czekaliśmy na nie. Bardzo chcieliśmy, żeby przyjechały nie tylko na jeden dzień. W końcu to 35-lecie, to ważna rocznica. Nie udało się. Teraz mamy pandemię. Ona ciągle trwa, nieco gorzej jest na Ukrainie, ale i u nas ona jest i nigdzie nie odeszła.

Tomasz Róg: Czego możemy życzyć panu, energetykom jądrowym, byłym mieszkańcom Prypeci i likwidatorom?

Oleg Genrych: Chcę zacząć od ostatnich – od likwidatorów i oczywiście chciałbym im życzyć dobrego zdrowia. Po pierwsze, likwidatorom. Po drugie, mieszkańcom Prypeci, ponieważ to ludność cywilna. Sami rozumiecie. Miasto było trzy kilometry od elektrowni. Wszystko jasne, ale tak naprawdę nikt o tym specjalnie nie mówił. Chcę także, obecnym atomistom, kolegom pracującym w innych elektrowniach, zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji, życzyć dobrego, dobrego zdrowia. Długich lat życia likwidatorom oraz wszystkim wyżej wymienionym. Energetykom jądrowym, pracującym jeszcze kolegom, chciałabym jeszcze życzyć bezwypadkowej pracy, spokojnych zmian, żeby im się wszystko udawało i więcej takich błędów i takich tragedii się nie wydarzyło, żeby to wszystko ich ominęło. Wiem, że w czasie pandemii bardzo trudno jest ochronić personel. Takie porównanie przychodzi mi na myśl, że woźnego zawsze można przygotować, wręczyć mu miotłę, łopatę i tyle, ale jeśli stracimy specjalistę z bloku z elektrowni jądrowej, ze zmiany, to mogę sobie wyobrazić, jak trudno będzie go zastąpić. Dlatego po raz kolejny: dobrego zdrowia I zawsze miło mi was widzieć. Kiedy już wszystko zostanie u nas otwarte, pociągi, samoloty i nasze kraje, zawsze chciałoby się spotkać. Wszystkim, wszystkim jeszcze dużo, dużo zdrowia.

Jacek Domaradzki: Wam także, Olegu Iwanowiczu. Dziękujemy bardzo i wszystkiego najlepszego oraz zdrowia.

Do zobaczenia.


Wywiad został wyemitowany w specjalnym odcinku programu CZARNOBYLive w niedzielę, 25 kwietnia 2021 r.