Licznik Geigera
35. rocznica katastrofy w Czarnobylu

„Trzask w słuchawkach był taki, że chciałem zerwać z głowy hełmofon”

Schemat lotów helikopterem w celu zrzucenia ładunku do gardzieli czwartego reaktora, wykonany własnoręcznie przez pułkownika Borysa Niestierowa dla archiwum Muzeum Narodowego „Czarnobyl” w Kijowie. Fot. National Museum Chornobyl

Pilot Borys Niestierow jako jeden z pierwszych przeleciał helikopterem nad ruinami czwartego energobloku elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Jak wspominał swój pierwszy przelot nad miejscem katastrofy?

Materiał powstał we współpracy z Muzeum Narodowym „Czarnobyl” w Kijowie.

„…Żadnego dymu, a tym bardziej chmur, nad miastem (Prypeć – przyp. red.) nie widzieliśmy. To był słoneczny, pogodny ranek. Po wykonaniu nawrotu nad chłodnią kominową razem z Aleksandrem Iwanowiczem Sierebriakowem (dowódcą 51. odrębnego pułku śmigłowców 17. armii lotnictwa Kijowskiego Okręgu Wojskowego, stacjonującej w mieście Aleksandria w obwodzie kirowogradzkim na Ukrainie, która jako pierwsza przybyła na miejsce katastrofy – przyp. red.) usłyszeliśmy stare narastające trzaski w słuchawkach naszych hełmofonów. Patrzyliśmy na siebie ze zdumieniem, a technik pokładowy, który obserwował wskaźniki urządzenia dozymetrycznego DP-3, krzyknął mi do ucha: „DP-3 wypadł poza skalę!”. Urządzenie było skalibrowane aż do 500 rentgenów! Przez dolne szyby naszej kabiny widzieliśmy, że zbliżamy się do żelbetowych, zniekształconych przez eksplozję konstrukcji, pokrytych czymś w rodzaju kredowego popiołu, a na obwodzie lśniącej dziury bulgotały płomienie. To było takie wrażenie, jakby metal wrzał i topił się. Trzask w słuchawkach był taki, że chciałem zerwać z głowy hełmofonów. Gdy przelecieliśmy dosłownie 450-500 metrów, szum w słuchawkach zaczął słabnąć i znów się słyszeliśmy. Aleksandr Iwanowicz powiedział: „Borysie Aleksandrowiczu, przelecieliśmy nad reaktorem!”.

Tak pułkownik Borys Aleksandrowicz Niestierow, pilot wojskowy pierwszej klasy, wspomina swój pierwszy lot nad elektrownią jądrową w Czarnobylu. Rankiem 27 kwietnia 1986 r. musiał przelecieć helikopterem bezpośrednio nad ruinami reaktora czwartego energobloku. W tym czasie 51-letni pułkownik zajmował stanowisko zastępcy dowódcy sił powietrznych Kijowskiego Okręgu Wojskowego. Nieprzypadkowo to właśnie jemu, doświadczonemu i wykwalifikowanemu lotnikowi, polecono, aby jeszcze tego samego dnia kontrolował loty helikopterów, które zrzucały materiały dezaktywacyjne w gardziel zniszczonego energobloku.

Borys Niestierow. Zdjęcie wykonano w maju 1986 r., na lotnisku w Czernihowie, po powrocie z Prypeci. Fot. National Museum Chornobyl

Borys Niestierow urodził się 1 sierpnia 1935 r. w mieście Sarańsk, stolicy Republiki Mordwińskiej. Ukończył szkołę lotniczą w miejscowości Armawir w 1956 r., a następnie Akademię Sił Powietrznych w 1966 r. Służył na terenie Niemiec, w okręgach wojskowych nad Morzem Czarnym i Morzem Bałtyckim, a także w Afganistanie. W 1983 r. został zastępcą dowódcy sił powietrznych Kijowskiego Okręgu Wojskowego.

Niestierow od pierwszych dni po katastrofie czarnobylskiej brał udział w likwidacji jej skutków. Osobiście wykonał 51 lotów nad zniszczonym reaktorem. Jego całkowity nalot w tamtych dniach wynosił 28 godzin, a przyjętą dawkę promieniowania oceniono na 134 rentgeny.

Za swoje wojskowe dokonania otrzymał wiele oznaczeń, m.in. order „Czerwonej Gwiazdy”, czy 18 medali ZSRR. Obecnie mieszka w Chersoniu, gdzie otrzymał tytuł honorowego obywatela tego miasta. Jest inwalidą drugiej grupy.

Materiał powstał we współpracy z Muzeum Narodowym „Czarnobyl” w Kijowie. Zapraszamy na strony internetowe muzeum chornobylmuseum.kiev.ua oraz jego profil na Facebooku.