Licznik Geigera
35. rocznica katastrofy w Czarnobylu

„Fala treningowa”

Na początku kwietnia 1986 r. Witalij Jewtuszenko nakręcił kolejny film dokumentalny pt. „Fala treningowa”. Obraz opowiada o milicyjnych ćwiczeniach z rozwiązywania tzw. „pijackich zamieszek”.

Materiał powstał we współpracy z Muzeum Narodowym „Czarnobyl” w Kijowie

– Milicjanci z rejonów iwankowskiego, poleskiego i czarnobylskiego zebrali się w naszym mieście i przez kilka godzin wspólnie z milicją naszego Miejskiego Urzędu Spraw Wewnętrznych opracowywali kwestię rozproszenia tłumu, aresztowania najbardziej zagorzałych buntowników, dowiezienia ich na komisariat itd. Ćwiczenia odbywały się na łące w pobliżu elektrowni jądrowej w Czarnobylu i rzeki Prypeć. Dowodził nim szef sztabu Regionalnego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Z kolei role buntowników odgrywali sami policjanci. Wyglądało to dość ciekawie i nietypowo, więc wziąłem kamerę do rąk i zacząłem filmować to, co się dzieje – wspominał w rozmowie z pracownikami Muzeum Narodowego „Czarnobyl” w Kijowie.

Prace nad tym filmem zakończyły się tuż przed awarią w elektrowni. Jewtuszence znów pomagał Nazarenko – on opracował ten dokument, zmontował go i udźwiękowił, nagrał również ścieżkę lektorską. Niestety Jewtuszenko nie zdążył go pokazać kolegom z Prypeci – w nocy z 25 na 26 kwietnia doszło do awarii reaktora.

Premiera filmu odbyła się kolejnej nocy, kiedy już do Prypeci ściągnięto milicjantów z wielu innych miejscowości. Część z nich odpoczywała na komisariacie w sali poświęconej Leninowi. Aby zająć czymś ludzi, Jewtuszenko przyniósł do tego pomieszczenia projektor filmowy i wyświetlił swój najnowszy film pt. „Fala treningowa”. – Dziś możemy powiedzieć, że premiera odbyła się w Prypeci dzień po wybuchu czwartego energobloku elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Pokaz odbył się gdzieś między godz. 3 a 4 nad ranem – zaznaczył emerytowany milicjant.

Materiał powstał we współpracy z Muzeum Narodowym „Czarnobyl” w Kijowie. Zapraszamy na strony internetowe muzeum chornobylmuseum.kiev.ua oraz jego profil na Facebooku.

„To nasza służba”