Płyn Lugola

Kto z Was pamięta gorzki smak płynu Lugola, czyli wodnego roztworu czystego jodu i jodku potasu? Było to wyjątkowe paskudztwo. Tuż po awarii w Czarnobylu Polska przeprowadziła wielką akcję profilaktyczną, której zadaniem była ochrona tarczyc, głównie u dzieci. Jej pomysłodawcą był prof. Zbigniew Jaworowski, ówczesny kierownik Zakładu Higieny Radiacyjnej w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiacyjnej w Warszawie.

O tym, że coś stało się złego za naszą wschodnią granicą, dowiedzieliśmy się dopiero po dwóch dniach od awarii. 28 kwietnia 1986 r. placówka Służby Pomiarów Skażeń Promieniotwórczych zgłosiła do centrali CLOR ogromny wzrost mocy dawki promieniowania w powietrzu. Radioaktywność w powietrzu była 550 tysięcy razy wyższa niż dzień wcześniej. Dalsze badania wskazały na przesuwanie się radioaktywnej chmury na Zachód i na Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich jako miejsca awarii reaktora. O tym, że źródłem skażenia jest reaktor w Czarnobylu, podało wieczorem radio BBC.

CLOR natychmiast przygotował zalecenia ochronne, w tym te dotyczące ochrony tarczycy dzieci. Pierwsze oceny mówiły bowiem o tym, że dawka promieniowania promieniotwórczego jodu może u najmłodszych przekroczyć 50 mSv, a to wartość, po której przekroczeniu Międzynarodowa Komisja Ochrony Radiologicznej zalecała blokowanie tarczycy jodem nieradioaktywnym.

Wczesnym rankiem 29 kwietnia gen. Wojciech Jaruzelski powołał specjalna Komisję Rządową. Gremium, któremu przewodniczył wicepremier Zbigniew Szałajda, a w skład którego wchodził m.in. prof. Zbigniew Jaworowski, podjęło natychmiast decyzję o wprowadzeniu profilaktyki jodowej.

Ustalono, że będzie ona polegała nie na podaniu tabletek z jodkiem potasu, lecz tzw. płynu Lugola, czyli wodnego roztworu jodu i jodku potasu. Preparat ten, który w 1829 r. opracował Jean Lugol, ma działanie odkażające, a także jest stosowany w leczeniu schorzeń tarczycy. Jod z płynu Lugola miał za zadanie zablokować wbudowywanie radioaktywnych izotopów jodu w hormony tarczycowe – tyroksynę i trójjodotryoninę.

W ciągu 24 godzin płyn Lugola podano około 75 proc. populacji dzieci w województwach północno-wschodnich. Akcję w pozostałych rejonach Polski prowadzono do 5 maja. Stabilny jod otrzymało łącznie 18,5 miliona osób, w tym 10,5 miliona dzieci. Noworodki otrzymały 15, dzieci do pięciu lat – 50, a pozostali 70 mg jodku potasu.

Warto w tym miejscu podkreślić, że lęk przed promieniowaniem był tak wielki, że część rodziców na włąsną rękę podawała swoim dzieciom rozcieńczony roztwór jodyny, opatrzonej napisem „TRUCIZNA – tylko dla użytku zewnętrznego”.

W raporcie końcowym Komisja Rządowa, która pracowała do 18 czerwca, stwierdziła, że „ze względu na krótki okres występowania podwyższonych wartości mocy dawki, sumaryczna dawka roczna będzie leżała poniżej wartości dopuszczalnej wynoszącej 5 mSv/rok”. Z kolei Komitet Naukowy ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) już w jednym z pierwszych swoich raportów orzekł, że w ciągu pierwszego roku po awarii ludność naszego kraju otrzymała średnio dawkę 0,3 mSv.

Z perspektywy czasu naukowcy orzekli, że zastosowanie płynu Lugola było zbędne. Takie oceny były znane po zaledwie pięciu latach od awarii. Już wtedy nie stwierdzono, aby skażenie radiologiczne lub podjęte działania profilaktyczne doprowadziły do negatywnych zjawisk w zakresie morfologii lub czynności tarczycy.

Mówił o tym również sam prof. Zbigniew Jaworowski. – Gdybym w dniu 29 kwietnia 1986 r. miał w ręku te informacje o dawkach (radioaktywnego izotopu jodu 131 – przyp. Red.) na tarczyce, które mam obecnie, nie proponowałbym rządowi przeprowadzenia na tak ogromną skalę profilaktyki jodowej w Polsce. Podaliśmy wtedy 18,5 milionom ludzi profilaktyczne dawki jodu, co było największą akcją profilaktyczną w historii medycyny w tak krótkim czasie. Nasi krytycy powinni sobie uświadomić, że nikomu poza Polską nie udało się przeprowadzić takiej akcji. Żaden kraj europejski tego nie uczynił. W ZSRR rozpoczęto akcję profilaktyki jodowej w dniu 27 maja. Na Ukrainie jod otrzymało około 1,6 mln osób, na Białorusi 46 tys., a w Rosji 55 tys. – powiedział w 2002 r.  w rozmowie z internautami na czacie portalu Onet.

Płyn Lugola stał się jednym z symboli awarii w Czarnobylu. Jego obecność przewija się we wspomnieniach wielu osób. Jest także obecny w twórczości artystycznej. Kilka lat temu grupa Pustki nagrała piosenkę pt. „Lugola”:

 

Przy pisaniu tego tekstu korzystałem m.in. z opracowania W. Trojanowskiego, L. Dobrzyńskiego i E. Droste „W 20-tą rocznicę awarii Czarnobylskiej elektrowni jądrowej”, opublikowanego przez Instytut Problemów Jądrowych w 2006 r., a także J. Naumana, „Katastrofa elektrowni atomowej w Czarnobylu i jej konsekwencje dla tarczycy”, PTJ vol 39 z.2, 1996 r.