Licznik Geigera

„Pozdrów swojego Łukaszenkę!”

Natalia Chodemczuk, fot. facebook.com/dazv.gov.ua

„Pozdrów swojego Łukaszenkę!” – to ostatnie słowa, jakie przed śmiercią przekazała swoje córce Natalia Chodemczuk – wdowa po pierwszej ofierze katastrofy w Czarnobylu. Kobieta w listopadzie ubiegłego roku zginęła w wyniku ataku rosyjskiego drona na blok przy ul. Honoré de Balzaca w Kijowie.

14 listopada 2025 r. wojska rosyjskie kolejny raz zaatakowały Kijów. Jeden z dronów uderzył w blok mieszkalny na osiedlu Trojeszczyna, w którym mieszkają byli pracownicy elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Miejscowi nazywają go „Czarnobylem” lub „Budynkiem elektrowni”. „Szahed” trafił prosto w mieszkanie Natalii Chodemczuk – wdowy po pierwszej ofierze awarii w Czarnobylu, Walerym.

Dziennikarce serwisu hromadske.ua Natalii Stareprawowej udało się porozmawiać z rodziną i sąsiadami Natalii Chodemczuk.

Natalia Chodemczuk usłyszała alarm przeciwlotniczy. Postanowiła przeczekać go na korytarzu, gdy dron uderzył w jej mieszkanie. Kobieta zdołała zabrać torbę z niezbędnymi rzeczami i zbiegła z siódmego na trzecie piętro, do swojej koleżanki. – Pamiętam, jak Natasza poprosiła: „Daj mi coś na siebie włożyć”. Znalazłam jakiś sweter, spodnie dresowe i kapcie. Patrzę na nią i jestem przerażona: jej włosy były spalone, skóra na rękach i nogach łuszczyła się płatami, było widać zaczerwienienia. Krzyczę do niej: „Natasza, nie możesz się ubrać!”. Ale ona nie czuła bólu – opowiadała Zoja, przyjaciółka Natalii Chodemczuk.

O zdarzeniu dość szybko dowiedziała się córka Natalii, Larisa, która od blisko 35 lat mieszka na Białorusi. Kobiecie nie bez problemów, ale udało się dotrzeć do szpitala, w którym leżała jej matka. – Była cała poparzona. Nie wiem, jak do nas przemówiła. To było dla niej bardzo trudne. Tak bardzo chciała żyć, tak bardzo chciała się z nami spotkać. Nie mogła pogodzić się z tym, że tego już nie zrobi – powiedziała Larisa w rozmowie z hromadske.ua. Jak dodała, ostatnie słowa, jakie usłyszała z ust swej matki, brzmiały: „Pozdrów swojego Łukaszenkę!”.

– Kto zabił moją matkę? Oni ją zabili. Żyjemy tu w innym polu informacyjnym, to wszystko było blokowane. W wiadomościach mówią, że sama Ukraina jest winna śmierci cywilów, a Rosja nie ma z tym nic wspólnego. I wielu w to wierzy – zaznaczyła córka Natalii Chodemczuk.

– Ja opowiem, co w Kijowie wybucha, jak z „naszej ukochanej Białorusi” drony i rakiety lecą na pokojowo nastawionych Ukraińców. Ale one nie tylko lecą, lecz także zabijają. A ile na początku pełnoskalowej skalowej wojny białoruskich czołgów pojechało… I nikt w to nie wierzy – stwierdziła Larisa.

Natalia Chodemczuk zmarła w szpitalu w nocy 15 listopada. 19 listopada pożegnano ją w Kijowie. Następnie jej ciało zostało skremowane. Prochy pochowano we wsi Saliw.

Cały artykuł pt. „Skradzione życie rodziny Chodemczuków. Od katastrofy w Czarnobylu do przylotu rosyjskiego »Szaheda«” do przeczytania w języku ukraińskim na łamach serwisu internetowego hromadske.ua.

Rosjanie zabili Natalię Chodemczuk, żonę pierwszej ofiary awarii w Czarnobylu