„Rasistowski atak na Narodowe Muzeum »Czarnobyl« to kolejny barbarzyński cios dla naszej historii i kultury! Ale dla tych nieludzi nie ma »czerwonych linii«” – tak tragiczne wydarzenia z minionej niedzieli komentuje Lubow Sirota – była mieszkanka Prypeci, pracownica pałacu kultury „Energetyk”, autorka książki pt. „Syndrom prypecki. Historia filmowa”.
„To prawdopodobnie nieprzypadkowy – a nawet symboliczny – fakt, że Rosjanie rozpoczęli swoją pełnoskalową inwazję na Ukrainę właśnie od zdobycia elektrowni jądrowej w Czarnobylu, a po jej deokupacji przy użyciu »Szaheda« zniszczyli dach nowego zabezpieczenia nad czwartym reaktorem, który został zniszczony w 1986 r., a atakując pobliskie obiekty energetyczne, dwukrotnie całkowicie odcięli zasilanie elektrowni, co mogło doprowadzić do kolejnej katastrofy jądrowej (podobnie jak przy przejęciu elektrowni jądrowej w Zaporożu i działaniach wojennych w jej pobliżu).
Zatem rozczarowująca i groźna rzeczywistość dzisiejszych czasów raz jeszcze uwypukla: to właśnie niezdolność do przyswojenia sobie lekcji płynących z katastrofy w Czarnobylu i innych trudnych lekcji historycznych dała początek najnowszym geopolitycznym potworom totalitaryzmu, z których największym i najstraszniejszym jest współczesna Rosja – bezpośredni spadkobierca i następca ZSRR – »Imperium zła«, jak trafnie nazwał kiedyś tę »rakowatą formację« na powierzchni Ziemi Ronald Reagan. Ale zło zostanie ukarane, bo Ukraina przetrwa i z pewnością zwycięży!” – czytamy w jej komentarzu na profilu na Facebooku.
„Syndrom prypecki”, czyli niezrealizowany scenariusz filmowy



