Czarnobylska „Santa Barbara”

Pamiętacie amerykańską operę mydlaną „Santa Barbara” z mnóstwem wątków, afer, zwrotów akcji i podstępów? Zdaniem dziennikarzy serwisu internetowego vlasti.net, podobna akcja odbywa się w obecnie Zonie, a w tle – podobnie jak w serialu – są gigantyczne pieniądze.

Artykuł pt. „Korupcja wokół strefy wykluczenia, czyli czarnobylska »Santa Barbara«, rozpoczyna się od pytania, dlaczego powołano Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy, Państwowe Biuro Śledcze czy specjalną prokuraturę antykorupcyjną?

„Oficjalna wersja władz to walka z korupcją, a w szczególności z tymi, którzy są w te działania zamieszani. Ogólnie rzecz ujmując, zadaniem antykorupcyjnych jednostek specjalnych, które oddzieliły się z prokuratury generalnej i zabrały jej dużą część autorytetu, jest eliminacja korupcji we władzy, tj. w strukturze, która je powołała” – czytamy.

Powstaje jednak kolejne pytanie, czy tak powstałe jednostki są w stanie kontrolować swoich twórców? Czy nie chodzi raczej o to, by „kontrolowanie i szpiegowanie konkurentów, przeciwników politycznych, a także o wewnętrzne walki i naciski”? „Oczywiście jedynym rezultatem działań chwalebnych jednostek antykorupcyjnych są głośne skandale, które obejmują praktycznie wszystkie sprawy, za które wzięły się NBAU, PBŚ i prokuratura antykorupcyjna” – zaznaczają autorzy tekstu.

Nowy skandal zdaniem vlasti.net to „epopeja z wyznaczeniem szefa Państwowej Agencji Ukrainy ds. Zarządzania Strefą Wykluczenia”. „Nawiasem mówiąc, jest to jedna z najcieplejszych posad, na którą zawsze chętnych wielu różnych pretendentów z różnych grup wpływów. Rozumiemy, że ktoś nie chce stracić stabilnych dochodów z budżetu Agencji, a ktoś nie chce przegapić do uzyskania takiego »dochodu«. A być może ktoś próbuje rozbić powiązania »wypłacania funduszy«, wydzielonych ze środków na działania Agencji. Tego też nie możemy wykluczyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że pieniądze na utrzymanie i budowę obiektów w strefie wykluczenia są przekazywane Ukrainie z wielu zagranicznych źródeł” – czytamy.

W tym kontekście autorzy opisują sprawę po. szefa Agencji Kateryny Pawłowej, wobec której NBAU wszczęło dochodzenie w sprawie przekupstwa urzędników „w celu rozwiązania problemów kadrowych”, choć jak dotąd bez jakichkolwiek konkretnych faktów dotyczących samego przekupstwa.

Drugą sprawą jest reorganizacja, a tak naprawdę likwidacja wielu specjalistycznych przedsiębiorstw prowadzących działalność na terenie elektrowni jądrowej w Czarnobylu i w strefie wykluczenia. To m.in. przedsiębiorstwo Radon, które zajmowało się kontrolą, przechowywaniem i zabezpieczaniem materiałów radioaktywnych, czy przedsiębiorstwo Czarnobylski Speckombinat, którego głównym zadaniem było zabezpieczenie energobloków czarnobylskiej siłowni i kontrola stanu pierwszego sarkofagu. Roczny budżet likwidowanych przedsiębiorstw wynosił kilka miliardów hrywien.

Vlasti.net informuje, że „procedura reorganizacji/likwidacji zaczęła się w 2018 r. i jest bezpośrednio związana z premierem Wołodymyrem Hrojsmanem, ministrem Aleksandrem Sajenko, szefem resortu ekologii i zasobów naturalnych Ostapem Semerakiem i szefem Agencji Witalijem Petrukiem”.

Autorzy zaznaczają, że pośpiech przy zmianach trudno wytłumaczyć, gdyż działalność tych przedsiębiorstw jest zbyt specyficzna. „To przypomina próbę ukrycia wielu, delikatnie mówiąc, negatywnych aspektów w ich pracy w ostatnich latach. A wszystko to dzieje się na tle braku zatwierdzonego Krajowego Programu Ochrony Środowiska w zakresie Zarządzania Odpadami Radioaktywnymi na lata 2018-2027, co nie pozwala na jasne zarysowanie pras i działań. (…) To z kolei sugeruje niewłaściwe wykorzystanie budżetu i otrzymanych funduszy…” – czytamy.

Do tego dochodzi działalność w sferze turystyki i „zawsze opłacalne pozyskiwanie drewna”. Turystyką zajmuje się Organizacyjno-Technicznego i Informacyjnego Centrum Zarządzania Strefą Wykluczenia, które w 2018 r. wpuściło do Zony ponad 70 tysięcy turystów i przekazało do budżetu Ukrainy 38 milionów hrywien, a „według najbardziej ostrożnych szacunków ta kwota powinna być znacznie wyższa i wynosić nawet 150 milionów hrywien”.

Za gospodarkę leśną odpowiada przedsiębiorstwo „Północna puszcza”, która – jak twierdzi portal internetowy – jest bankrutem, finansowanym z dotacji Państwowej Agencji Ukrainy ds. Zarządzania Strefą Wykluczenia, choć „według wstępnych informacji w latach 2016-2019 pracownicy tego przedsiębiorstwa wycięli 65 tysięcy metrów sześciennych lasów. A według Związku Blogerów Ukrainy las w strefie wykluczenia to cały biznes”.

„Wróćmy do Agencji i skandalu związanego z powołaniem nowego szefa, dlatego że właśnie tej Agencji są podporządkowane wszystkie wymienione wyspecjalizowane przedsiębiorstwa państwowe. (…) Kontrola tej Agencji to nie tylko łakomy kąsek z »budżetowego tortu« Ukrainy, ale i okazja do ukrycia licznych naruszeń w ostatnich latach. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć zaciętą walkę o stołek głowy Agencji i kampanię zdyskredytowania nowo powołanej pełniącej obowiązki szefa Państwowej Agencji Ukrainy ds. Zarządzania Strefą Wykluczenia?” – czytamy.

Artykuł kończy się stwierdzeniem, że oto „prawdziwa »Santa Barbara« rozgrywa się przed ukraińskimi widzami. Tylko, że my jesteśmy już zmęczeni tym show i chcemy prawdziwych działań, by wsadzić skorumpowanych urzędników i zlikwidować budżetowe karmniki. Tak jak obiecał prezydent Zełenski. Wiosna jest już blisko…”

Cały artykuł w języku rosyjskim możecie przeczytać tutaj.

Vlasti.net to ukraiński serwis informacyjny. W opisie przedsięwzięcia zaznaczono, że jest to jeden z niewielu zasobów, które nie należą, ani nie sympatyzują z żadną siłą polityczną, ani grupą finansową czy przemysłową. Redaktorem naczelnym jest Borys Bondar.

(vlasti.net)

Dojna krowa Zona?