Sławutycz

Jest wiele sposobów na to, aby odwiedzić Czarnobyl. Jednym z nich jest dołączenie do wyprawy Strefy Zero i dostanie się do miasta Sławutycz, które znajduje się tuż obok Strefy Wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Budowę miasteczka, którego nazwa w języku staroruskim oznacza Dniepr, rozpoczęto w październiku 1986 r. Pierwsi mieszkańcy wprowadzili się do niego dwa lata później. Miejscowość znajduje się w odległości około 45 kilometrów od miasta Prypeć i 50 kilometrów od Czarnobyla. Do granicy z Białorusią dzieli ją 10 kilometrów.

Sławutycz jest swoistą eksklawą. Miasto podlega władzom w Kijowie, a otoczone jest obwodem czernihowskim.

W budowie Sławutycza brali udział specjaliści z ośmiu byłych republik radzieckich. Powstało kilkanaście dzielnic, różniących się od siebie architekturą. Ta bowiem nawiązuje do stolic poszczególnych republik ZSRR. Są więc kwartały: bakiński, biełgorodzki, czernichowski, dobryniński, erewański, kijowski, leningradzki, moskiewski, pieczerski, ryski, talliński, tbiliski i wileński.

Warto podkreślić, że jak na ówczesne warunki, miasto zostało zbudowane bardzo nowocześnie. Każde mieszkanie miało dostęp m.in. do telewizji i telefonu. W Sławutyczu znajduje się kilka szkół i przedszkoli, szpital, hala sportowa i stadion, hotel oraz duży plac miejski połączony z parkiem. Jest także szkoła artystyczna i muzeum poświęcone awarii w czarnobylskiej elektrowni jądrowej, historii miasta i etnografii.

Miejscowość zajmuje powierzchnię niemal 7,5 kilometra kwadratowego, z czego blisko 2,6 km kw. to strefa mieszkalna. Zamieszkuje w niej blisko 25 tysięcy osób. Przyjechali tam mieszkańcy Prypeci i innych ewakuowanych miast i wsi. Paradoksalnie Sławutycz funkcjonuje do dzisiaj dzięki awarii. Każdego dnia specjalnymi pociągami odjeżdża do pracy w Zonie kilka tysięcy osób – pracują oni m.in. w elektrowni i innych zakładach przemysłowych oraz instytucjach naukowych położonych wokół Czarnobyla.

Dodam, że ze Sławutycza do Zony dojeżdżaliśmy – tak jak pracownicy elektrowni – koleją. Pociąg ma status eksterytorialny, tj. przejeżdża przez terytorium Białorusi w drodze do stacji końcowej Siemichody. Nie obowiązują w nim bilety. Kierownik pociągu może jednak poprosić o wylegitymowanie się. W pociągu znajdują się także policjanci i przedstawiciele służby bezpieczeństwa.

Władze miały plany rozbudowy miasta, tak by mogło pomieścić nawet 50 tysięcy osób. Byłoby to możliwe, gdyby nie decyzja o przerwaniu rozbudowy elektrowni jądrowej w Czarnobylu.

W mieście znajduje się kilka restauracji, w tym znany Stary Tallin na placu Centralnym, który jest czynny przez 21 godzin na dobę. Można w nim napić się oraz dobrze zjeść. Są też puby, takie jak np. iBar oraz dyskoteki – Atlant, Manhattan i Sowa. Nie trzeba się również martwić o zakupy – są bankomaty, duży bazar, funkcjonuje kilka sklepów samoobsługowych, w tym jeden 24-godzinny.

Wszystkie najważniejsze miejsca w miasteczku, tj. sklepy, restauracje, czy hotel, znajdują się w jego centrum. Dotarcie tam na piechotę z nawet najdalej położonych punktów nie zajmuje więcej niż 10-15 minut.  Przepychu w mieście nie widać. Jest ono jednak zadbane i bezpieczne. Ponoć „oberwać” można jedynie na dyskotekach.


Sławutycz przez kilka dni był naszą główną bazą noclegową. Członkowie grupy mieszkali w kwaterach prywatnych, domkach jednorodzinnych oraz hotelu. Warto podkreślić, że kwatery są oddawane w całości do dyspozycji turystów. To dla Ukraińców zastrzyk dodatkowych pieniędzy do domowego budżetu. Oni w tym czasie przenoszą się do swoich rodzin lub pomieszkują w przerobionych na pokoje piwnicach. W mieszkaniach właściciele zostawiają czasami swoje zwierzęta. Jak się dowiedziałem, w dwóch kwaterach wraz z członkami naszej grupy mieszkały koty.

Najważniejszym punktem na wyjeździe była restauracja Stary Tallin. Tam bowiem jadaliśmy śniadania, to był punkt spotkań i zbiórek. I tu ciekawostka, chociaż z pewnością zamierzona przez organizatorów wyprawy. Ze względu na fakt, że codziennie spędzaliśmy kilkanaście godzin na nogach i przemierzaliśmy łącznie ponad 20 kilometrów, na śniadania dostawaliśmy porcje obiadowe. Hitem było podanie o godz. 6:30 dania złożonego z gotowanych ziemniaków, kotleta mielonego i zasmażanej kapusty. Nie jest to jednak żaden zarzut. Śniadanio-obiad był bardzo smaczny i nikt głodny nie chodził.

Gorzej na tym tle wypadały obiady i kolacje podawane w stołówce pracowniczej w pobliżu elektrowni. O ile dało się tam zjeść smaczną zupę, tak drugie dania wołały o pomstę do nieba. To jednak opowieść na inną okazję.

A teraz kilka zdjęć ze Sławutycza: 

Centrum Sławutycza - widok na supermarket Sojuz / Fot. Tomasz Róg

Centrum Sławutycza – widok na supermarket Sojuz / Fot. Tomasz Róg

Dnipro / Fot. Tomasz Róg

Dnipro / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz - prospekt Drużby Narodów / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz – prospekt Drużby Narodów / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz - widok na plac centralny i budynek rady miejskiej / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz – widok na plac centralny i budynek rady miejskiej / Fot. Tomasz Róg

Hotel Sławutycz / Fot. Tomasz Róg

Hotel Sławutycz / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz - memoriał poświęcony ofiarom awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz – memoriał poświęcony ofiarom awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz - pomnik Anioła / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz – pomnik Anioła / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz - pomnik rodziny w parku miejskim / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz – pomnik rodziny w parku miejskim / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz - bloki w kwartale tallińskim / Fot. Tomasz Róg

Sławutycz – bloki w kwartale tallińskim / Fot. Tomasz Róg

Restauracja Stary Tallin / Fot. Tomasz Róg

Restauracja Stary Tallin / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

Muzeum w Sławutyczu / Fot. Tomasz Róg

14 października Ukraińcy obchodzą Święto Obrońcy Ukrainy / Fot. Tomasz Róg

14 października Ukraińcy obchodzili Święto Obrońcy Ojczyzny. P.S. Tak, pan pierwszy z prawej trzyma na swoich rękach kota / Fot. Tomasz Róg

Za jedną Ukrainę, za jeden Sławutycz / Fot. Tomasz Róg

„Za jedyną Ukrainę, za jedyny Sławutycz” / Fot. Tomasz Róg